 |
Aktor, reżyser, scenarzysta, tak naprawdę nie wie, która z tych profesji jest dla niego najważniejsza.
Zaczynał w Warszawskim teatrze STS na początku lat siedemdziesiątych. Do końca życia będzie pamiętał swój debiut. Przedstawienie, w którym grał, wyrokiem cenzury można było wystawiać tylko w poniedziałek, przy wygaszonych neonach, i nie dalej na północ jak do Torunia. Po roku teatr rozwiązano i Pan Yapa miał więcej czasu na studia i próby literackie. Debiutował kilkoma wierszami w "KAMENIE", a potem drukował już coraz częściej w prasie literackiej. Ale najwyżej sobie ceni publikacje w "Założyliśmy pismo" gdzie u boku wybitnych poetów pisał swoje wiersze. Pisał bo wszyscy autorzy byli zobligowani do ręcznego przepisania wiersza w dziesięciu egzemplarzach. Potem to zszywano, oprawiano, i na zasadzie "podaj dalej" - publikowano. Było to też jego pierwsza praca redaktorska.
W drugiej połowie lat siedemdziesiątych pochłonęły go kabarety studenckie. Na ostatniej "FAMIE" otarł się o "Trójząb neptuna", ale za zaśpiewanie podczas kabaretonu piosenki bez cenzury został oskarżony przez UB o kradzież roweru prokuratorowi Świnoujścia, i nagrodę "diabli wzięli". Wylądował w końcu na początku lat osiemdziesiątych w "Młodej Egidzie". W tym czasie zaczął też współpracę z II programem TV. Był współautorem i wykonawca kultowych już "Magazynów Pana Mana". Kiedy dostał swój program, zdążył zrealizować dwa. Po odtańczeniu "Zorby" na stadionie Dziesięciolecia w hołdzie poległemu socjalizmowi nadszedł świt 13-tego grudnia.
Mroczne lata osiemdziesiąte chciałby zapomnieć. Chociaż był wtedy najbliżej przyjaciół. To były niezwykłe spotkania. Pił wódkę, palił trawkę, publikował w podziemnej prasie, chodził po górach. Na szczęście odkrył w tym czasie niezwykłą publiczność - dzieci. Na stałe związał się z programem "5,10,15" Zagrał też wielu serialach i filmach dziecięcych.
( "Siedem życzeń", "WOW", "Łowca"....) Dwukrotnie wraz z firmą "TERRAVITA" zdobył złotą statuetkę VENY. Najbardziej jednak ceni sobie kontakt z publicznością "na żywo". Zagrał na estradzie setki koncertów i przedstawień. Jego show to totalna zabawa przy udziale całej publiczności, dla której śpiewa też piosenki z ze swojej płyty "Pan Yapa i załoga Pi" wydanej przez Pomaton EMI i najnowszej produkcji "Pan Yapa i magiczna załoga" realizowanej przez SONY MUSIC POLSKA.
Nigdy nie odmówił nikomu w potrzebie. Od lat koncertuje u boku swojego przyjaciela Jurka Owsiaka w "Wielkiej orkiestrze Świątecznej Pomocy". Jest wszędzie tam gdzie ktoś "bardzo mały" go potrzebuje.
W 1998r. dzieci uhonorowały go "Orderem Uśmiechu". Nigdy nie zapomni niezwykłej atmosfery amfiteatru w Rabce i soku z cytryny. Odebrał też order "Serce za Serce" i "Krzyż Braci Trynitarzy" - bo tylko takie odznaczenia przyjmuje.
Obecnie pracuje realizuje nowy program telewizyjny i zbiera pieniądze na swój film fabularny ze sobą w roli głównej. Być może w ten sposób odpowie na pytania dziennikarzy - dlaczego pan taki niewykorzystany?
|
 |